Ze względu na zmianę miejsca zamieszkania, po raz pierwszy
spróbowałam pracy w domu i..było to wygodne. Dojazd zajmujący około 1.5 godziny
w jedną stronę był czasami trochę ponad moje siły, dlatego mimo początkowej
niechęci, zdecydowałam się na pracę dwa dni tygodniu z domu (na tyle pozwalał
pracodawca co i tak było moim zdaniem super!). Ze względu na pandemię sytuacja
drastycznie uległa zmianie i z dwóch dni, zrobiło niespodziewanie pięć.
Tygodnie zaczęły zamieniać się w miesiące i choć na początku wydawało się to
świetnym rozwiązaniem – z czasem cała sytuacja zaczęła nabierać nieoczekiwanego
zwrotu. Co innego pracować w domu sporadycznie, a co innego robić to cały czas.
Po wielu wzlotach i upadkach jestem zdecydowana kontynuować jednak pracę w
domu. A poniżej kilka rzeczy, które pomogły mi opanować sytuację. Może te
proste rady też znajdą u Was zastosowanie? 😉
Usuń rozpraszacze i wyznacz granice
Wydawałoby się, że w domu przecież nic rozpraszać nas nie
może. Mamy ciszę, spokój, nie ma wokół nas aż tylu ludzi, możemy skupić się na tym co mamy do zrobienia, wizyty w kuchni jakieś takie krótsze.. ale to
tylko pozory. Kilkadziesiąt osób w biurze pracuje tak samo jak Ty, inaczej ma się
sprawa z domownikami, którzy nie do końca rozumieją, że praca przy komputerze
to przecież praca. Na początku zdarzało się, że tu babcia woła żebym
zobaczyła coś w telewizji, mama prosi o pomoc przy rozwieszaniu prania, siostra
pisze na what’s appie z pytaniem czy mogę sprawdzić to i tamto.. nawet telewizor
majaczący gdzieś w tle, początkowo odciągał uwagę od tego, co było do zrobienia.
Dopiero z czasem nauczyłam się, że te drobne rzeczy tak naprawdę wpływają na
mnie bardzo niekorzystnie. Wyłączyłam powiadomienia w telefonie i jeśli nie
muszę, to go nie dotykam. Domownikom wyjaśniłam, kiedy dokładnie pracuję, a
kiedy mam przerwę. Pomogło też wyjaśnienie czym się w pracy zajmuje, co mam do
zrobienia danego dnia – tak żeby uświadomić innych, że na komputerze jednak się
pracuje. To są bardzo proste rady, a bardzo dużo mi ułatwiły!
Zorganizuj sobie miejsce pracy
Nie musi to być biurko z super sprzętem. Ani żadne wymyślne
akcesoria. Zadbaj o to, aby była granica między strefą w której pracujesz, a strefą
w której odpoczywasz po pracy. Idealnie byłoby pracować w osobnym
pomieszczeniu, ale wiem, że nie zawsze jest to możliwe. Ja zaaranżowałam sobie
do pracy drugi pokój, ale jeżeli Wy nie macie takiej możliwości – warto strefę
pracy w jakiś sposób odznaczyć (niekoniecznie ścianą czy parawanem). Już samo
ustalenie sobie, że w tym konkretnym miejscu zajmuję się pracą (np. postawienie
komputera na stoliku i biurku i korzystanie z niego tylko wyłącznie wtedy kiedy
pracujemy), bardzo dużo wnosi. Chodzenie z komputerem po całym domu jest bardzo
kuszące ale też złudne – miałam momenty, że każde pomieszczenie nadaje się do
pracy i często po jej ukończeniu, myślałam jeszcze o projektach, albo rzeczach
które muszę zrobić w konkretnym dniu. Z czasem zaczęłam mieć wrażenie, że moja
praca nigdy się nie kończy. Wydzielenie miejsca pracy pozwoliło na ulokowanie
zajęć z nią związanych w konkretnym miejscu i w konkretnych godzinach, dzięki
czemu stała się ona bardziej komfortowa.
Nie bój się planować
Dobre rozplanowanie pracy to również jedna z rzeczy, która
bardzo pomoże (zwłaszcza na początku). Odkąd pracuję z domu, zawsze mam przy
sobie listę rzeczy które mam do zrobienia. Dzielę sobie je na zadania (ok. 30
minut na jedno), jeżeli są dłuższe rozdzielam je na części i tak też lokuję w
częściach jako osobne zadania. Polecam również robić to na papierze i regularnie
skreślać to, co udało nam się zrobić. Takie wizualne śledzenie postępu pracy ma
bardzo dużo plusów i mnie bardzo motywuje. Oraz uwaga- na liście proponuję
wpisywać też spotkania, które w danym dniu się odbywają oraz monitorowanie
skrzynki pocztowej. Nie ma chyba nic bardziej rozpraszającego niż maile
przychodzące w połowie danego zadania – ponieważ rozproszoną uwagę, dość ciężko
z powrotem przywrócić do ładu.
Oto kilka rad ode mnie. Dzielcie się swoimi, bowiem może
okazać się, że da się ulepszyć jeszcze coś, o czym bym nawet nie pomyślała 😉

Komentarze
Prześlij komentarz