Jasno sprecyzuj cele
Tak, wszyscy znamy noworoczne postanowienia z których nic nigdy nie wychodzi. Ale szczerze – czy powinno nas to dziwić? Czasami dajemy ponieść się emocjom i z niespotykanym zapałem zabieramy się za kreowanie zupełnie nowego życia, złożonego ze wszystkiego co osiąga się w ciągu kilku bądź kilkunastu lat, a my próbujemy zmieścić to w 12 miesiącach. Schudnę 10 kg, przestanę jeść słodycze, zwiedzę pół świata, nauczę się pięciu języków…jest to plan dla bardzo ambitnych i brakuje tu miejsca na jakiekolwiek odstępstwa, a przecież one mogą się zdarzyć. Polecam zatem doprecyzować to co chcemy osiągnąć, np. poprawić swój niemiecki na tyle, by móc się w nim komunikować, albo – schudnąć 1 kg miesięcznie, tak będzie nam o wiele prościej.
Wsłuchaj się w swoje potrzeby
Ta uwaga odnosi się trochę do punktu pierwszego. Często mamy
tendencje do tego, aby dopasowywać się do innych, albo pragnąć doścignąć w
swoich osiągnięciach niejednego sportowca czy poliglotę. Warto jednak zastanowić
się co realnie jest nam potrzebne w danym roku, albo z czego osiągniemy jakieś
realne korzyści. Np. chcemy znaleźć lepszą pracę i wymaga ona znajomości
angielskiego. Spróbujmy zatem wyznaczyć sobie cel poprawienia znajomości tego
języka, zapiszmy się na kurs, wygospodarujmy czas na naukę. Zastanówmy się jednak
dobrze, czy to co chcemy osiągnąć to nasz cel, czy cel naszej koleżanki czy
naszego kolegi. Kiedy stworzymy cele zgodne z tym czego pragniemy – osiągnięcie
go będzie łatwiejsze i na pewno nie będzie to zmarnowany czas. Unikniemy w ten sposób także rozczarowań.
Monitoruj postępy
Kiedy już wyznaczymy sobie realne cele i zgodne z tym co
chcemy osiągnąć, pozostaje ich rozplanowanie na mniejsze etapy i wzięcie się za
ich realizację. Często jest tak, że zakładamy sobie jakiś cel, a później
tracimy motywację albo po prostu o nim zapominamy. Bieżące monitorowanie
postępów sprawi, że widząc to co udało nam się w danej dziedzinie już zrobić,
zmotywuje nas do dalszego działania. Np. kiedy naszym planem jest zrzucenie
kilku kilogramów i na bieżąco będziemy monitorować jak nam idzie (np. w
pierwszym miesiącu uda się zrzucić 2 kg), z pewnością łatwiej będzie nam odmówić
sobie kilku ciastek i kontynuować treningi nawet gdy bardzo nam się nie chce.
Na sam koniec dodam, że sama staram się działać w ten sposób
i rzeczywiście – widzę poprawę. Nie wypełniam już kartki listą długą na 40 punktów,
tylko powoli i konsekwentnie dążę do założonego celu. Zarówno Wam jak i sobie,
życzę powodzenia w realizacji założonych celów 😉


Komentarze
Prześlij komentarz