Pierniczki które zawsze wychodzą


Nie da się ukryć, że grudzień to ten czas gdy wszystko kojarzy się nam ze świętami. Choć ozdoby świąteczne i słodycze są z nami już właściwie od początku listopada, to właśnie grudzień jest tym miesiącem kiedy czuję, że to zaraz już. Początek miesiąca to najlepszy czas by zmierzyć się z tradycją która towarzyszy mi od lat – wypiekiem domowych pierników. Przepis w sobie sam jest tak prosty, że ciężko go zepsuć. A zapach który niesie się po domu jest chyba moim ulubionym. Idealnie wprowadza w świąteczny nastrój nawet największego sceptyka 😉

Składniki (na 25-30 sztuk)

2 szklanki mąki pszennej

2 duże łyżki miodu

2 łyżki masła

2 łyżeczki proszku do pieczenia

2/3 szklanki cukru

1 opakowanie przyprawy piernikowej

2 łyżeczki cynamonu

1 jajko

¼ szklanki ciepłego mleka

 

Przygotowanie:

Mąkę przesiewamy przez sitko i przesypujemy na stolnicę (bądź dużą deskę do krojenia). Dodajemy ciepły miód (ja po prosu wyciągam go wcześniej i trzymam przy grzejniku, żeby się trochę roztopił) i dodajemy go do mąki (uwaga) za pomocą noża. Zaczynamy siekać dodając kolejne składniki – masło i jajko. Dosypujemy cukier i przyprawy.

Gdy wszystko zacznie nam się łączyć w gęstszą masę, dodajemy powoli mleko (do momentu gdy widzimy, że ciasto nie zaczyna nam „pływać”) i zaczynamy zagniatać ciasto ręką. Zagniatamy je do momentu gdy w konsystencji zrobi nam się kruche ciasto (ok 10 minut).

Całość możemy włożyć na chwilę do lodówki (formując kulę i zawijając w folię spożywczą). Nagrzewamy piekarnik do temperatury 180C (góra-dół) i rozwałkowujemy ciasto na grubość ok. 1-2 cm. Starajmy się robić to równomiernie, aby pierniki nam się nie deformowały podczas pieczenia.

Wykrawamy dowolne kształty (za pomocą foremek), kładziemy je na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i wkładamy do piekarnika na ok. 8 minut. Wyciągamy upieczoną partię i wkładamy kolejną.

 Jak dekorować?

Oczywiście gdy już wystygną. Do dekoracji nada się domowy lukier (2 łyżki cukru pudru, 1 łyżka cytryny, 1 łyżka gorącej wody – i dokładnie mieszamy), jak i czekolada roztopiona w kąpieli wodnej czy kolorowe pisaki i posypki.

 

        



Zawsze część przekładam do metalowego pudełka (żeby zmiękły), część pakuję dla bliskich i rozdaję przy nadarzającej się okazji. Nie są to być może jakieś dzieła sztuki, ale jeszcze nie spotkałam się, aby ktoś odmówił przyjęcia takiego upominku.

Komentarze

  1. Ja w tym roku poszłam na łatwiznę z piernikami. Kupiłam gotowca, dodałam masło, jajko i gotowe! Totalnie nie miałam ochoty na babranie się z moim przepisem, gdzie ciasto musi leżeć w lodówce przez miesiąc, a potem kolejny miesiąc te pierniki miękną. D:
    Ale Twój przepis jest super prosty i może w przyszłym roku skorzystam! I absolutnie się zgadzam, zapach pieczonych ciasteczek jest najlepszy na świecie, a własnoręcznie udekorowane pierniczki robią za super prezent! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa, no jak miesiąc ciasto w lodówce to pewnie dojrzewające! Pewnie dużo lepsze, ale mi też nie chciałoby się w to bawić 😂 Jakbyś potrzebowała pomocy w przyszłym roku dawaj znać, a może i ja odezwę się w sprawie Twojego przepisu ☺️

      Usuń

Prześlij komentarz