Dziś miejsce, które jest mi bardzo dobrze znane i które polecam wszelkim miłośnikom przyrody i koni. I choć koni sama się boję, nie przeszkadza mi to w obserwowaniu ich z daleka i przyglądaniu się jak wygrzewają się na słońcu, albo jak opiekują się młodymi. Stadnina mieści się w zabytkowych zabudowaniach tuż przy znanym Zamku Książ. Zamek jest trzecią co do wielkości tego budowlą w Polsce, więc z pewnością wielu z nas już w nim było lub o nim słyszało. Dzisiejszy wpis przybliży Wam stadninę która może jest trochę w cieniu wspomnianego zamku, ale moim zdaniem również zasługuje na uwagę.
Co to za miejsce?
Stajnie które dziś możemy podziwiać, zostały wybudowane w XVIII dla księcia Hochberga. Zabudowania pełniły funkcję folwarku aż do roku 1935 kiedy to pod władzami pruskimi zaczęło funkcjonować stado Ogierów Fürstenstein (utworzone na bazie koni z Stada Ogierów Lubiąż). W czasie II Wojny Światowej hodowla uległa zniszczeniu, a w pozostałych zabudowaniach w 1947 polskie Ministerstwo Rolnictwa rozpoczęło tu pracę nad odtworzeniem hodowli ogierów śląskich. Ogiery hoduje się tu nadal, a od 1997 roku powstała także stadnina dla klaczy (przeniesionych ze zlikwidowanych hodowli z innych pobliskich miast, m.in. Strzegomia). Warto jeszcze wspomnieć, że jest to największa państwowa hodowla koni rasy śląskiej w całej Polsce.
Co warto tu zobaczyć?
Konie! Najlepiej polecam udać się na przełomie wiosny i lata,
gdzie na pobliskich łąkach można podziwiać klacze wraz z młodymi. Konie chodzą
sobie wolno w wyznaczonych miejscach, więc bez problemu można do nich podejść. Polecam
również wejść do samej stadniny (np. rano), ponieważ tam wędrując między
korytarzami, można dostrzec z jakimi okazami mamy do czynienia – wszystkie są
dokładnie opisane. Możemy też zobaczyć za co zostały nagrodzone i jakie zawody
wygrały. Polecam tę opcję jednak z wyczuciem, pamiętajmy że to zwierzęta, bardzo
łatwo je przestraszyć – więc bądźmy ostrożni i nienachalni.
Na uwagę zasługują również same zabudowania – bardzo charakterystyczne
dla stadnin i budynków z tego okresu. Co ciekawe, nie przechodziły one gruntownej
renowacji, więc oryginalny sznyt został tu zachowany. Samą wizytę w stadninie
warto połączyć z wizytą w samym Zamku i Palmiarni, tak żeby po prostu było
ciekawiej. Sama stadnina nie jest aż tak wielka i zejście jej całej z pewnością
nie zajmie Wam pół dnia.
Moje doświadczenia
Podziwianie koni to jedno z moich ulubionych zajęć podczas wiosennych i jesiennych spacerów. Do samego Zamku mam dość blisko (20 minut spacerem przez las), więc bardzo lubię to miejsce i jest ono jednym z najbardziej znanych i lubianych przeze mnie destynacji. Na pierwszy rzut oka, może wydawać się że stadnina jest nieco zaniedbana, a remont elewacji to coś, czego zabudowania się już bardzo domagają – ale jest z pewnością lepiej niż było tu jeszcze kilka lat temu. Gdy przyjrzymy się bliżej, widać że trawnik jest równo przystrzyżony, a zwierzęta są czyste i niczego im nie brakuje, więc niech nie zmylą nas pozory.






Nie było tam gdzieś widać wejścia do podziemi i ukrytego skarbu? �� PS. Zamiast pisać że boisz się koni, lepiej napisać że masz do nich duży szacunek. Sprowadza się to do jednego, ale jak lepiej brzmi ����
OdpowiedzUsuńHej :) Niestety nie widziałam tam drogi do ukrytego skarbu, ale nie jestem dobra w te rzeczy - więc mogłam po prostu przeoczyć ;) A co do koni - w sumie to co mówisz ma sens, zatem od dziś się już ich nie boję, tylko bardzo szanuję ;)
UsuńTrzymam Cię za słowo :-)
UsuńDobrze! Jak powstanie następny post o koniach, na pewno zmiany w narracji zostaną uwzględnione:)
Usuń